Joy Division z Manchesteru – wciąż najlepsza ścieżka dźwiękowa dla teenage angst (kto choć przez chwilę nie dał się wciągnąć w oleistą maź depresji?) i do połykania żyletek. Curtis już dawno zszedł, ale martyrologia pokutowała w kraju katolickiego kultu świętych obrazów jeszcze do lat 90.
Read more